czwartek, 3 kwietnia 2014

1. Droga do zagłady

Jeśli chodzi o tego bloga, to nie piszę go sama, a dalsze rozdziały będą nie tylko moje, ale i pewnej osóbki ^^"


Od jakiegoś czasu turniej został zawieszony
-Yoh rusz się-warknęła blondynka, spoglądając na niego z wyraźną pogardą.
-Anno , ale turnieju nie ma, a ja chciałbym odpocząć-jęknął szatyn z bólem, robiąc pompki. Kyoyama spoglądała na niego z góry, a na jej twarzy malował się złowrogi grymas.
-Dobrze, to nie ćwicz-mruknęła, odwracając się napięcie, oznajmiła krótko-Najlepiej nic nie rób, ja idę się przejść.
Jej ton był wręcz nienawistny. Asakura z jakiegoś dziwnego powodu, wcale nie cieszył się z wolności. Ona nigdy się tak do niego nie odnosiła, jednak chłopak nie miał odwagi jej zatrzymać i tylko spuścił skruszone spojrzenie na jakże interesującą podłogę.
Nawet Amidamaru był zdziwiony jej reakcją. Normalnie kazała by mu nie marudzić i dalej ćwiczyć, a ona ? Ona dała mu wolne i sama sobie poszła.... niesłychane !
-No to Yoh, masz teraz wolne-stwierdził z uśmiechem duch samuraja, aby polepszyć trochę humor swojemu przyjacielowi. To też nie pomogło.
-Taaaaa....



*****
~On jest żałosny~pomyślała itako, idąc przez jakiś las. Wyglądała na mocno zdenerwowaną, albo może wyprowadzoną w równowagi?
~Nic nie potrafi zrobić, tylko się obijać. Jest taki sam jak reszta ludzi.... Oni wszyscy są tacy sami~takie myśli zaprzątały jej głowę.
Nagle, odwróciła się niespokojnie w bok. Od jakiegoś czasu czuła się obserwowana, przez kogoś i nie wiedziała kto ją śledzi.
Przypadkowo potknęła się o jakiś korzeń i upadła na ziemię. Koło niej leżał czarny notes. Dziewczyna podniosła go i zaśmiała się pod nosem.
~Death Note, dobre żarty~
-Idiota, wymyślił taki żart-westchnęła, wstając z ziemi i otrzepała z ziemi kolana. Cała była brudna, wkurzona i jednocześnie rozbawiona. Nie za bardzo chciało jej się teraz wracać do tak zwanego "domu"....
Nie wiedziała, że ktoś z góry ją obserwuje i, że ten cały notes nie jest żartem.


*****
Dziewczyna po jakiś dwóch godzinach postanowiła w końcu wrócić do domu. Po raz pierwszy nie zastała chlewu ani żadnego brudu, czy czegoś w tym stylu.
Na jej twarzy zagościł lekki, wręcz minimalny uśmieszek, który pogłębił się gdy ujrzała trenującego narzeczonego. Bez słowa ruszyła do swojego pokoju.

7 komentarzy:

  1. Co ??? Fajne przecież, nie podoba ci się ????<.<

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. No biedna, ale ty wiesz, że pomagasz mi dzisiaj albo jutro na fb rozdział pisać ;-;

      Usuń
  3. Boskie !
    Strasznie ciekawe. Zachęcasz do czytania ! Czekam na nst <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne...
    Uwielbiam miksy więc będę czytała na sto procent.

    OdpowiedzUsuń